Porady naszych Ekspertów

 

netkobiety pytają:

image description

Kiedy mężczyna krzyczy i ma wybuchy agresji

Jestem w związku od kilku miesiący. Do tej pory wszystko między nami układało się wspaniale. Niestety w ostatnich tygodnaich zauważyłam u mojego chłopaka bardzo niepokojącą cechę - krzyk oraz napady agresji. Pochodzę z domu, gdzie o wszystkim dyskutowało się zawsze spokojnie. Stąd takie zjawisko jest dla mnie szokiem. Andrzej jest na co dzień opanowanym facetem, ale kiedy np. zaczynamy się o coś kłócić - zamiast porozmawiać o czymś ze mną na spokojnie , zaczyna się robić coraz bardziej nerwowy i na ogoł nasze sprzeczki kończą się wielką kłotnią, której on jet głownym inicjatorem i trzaskaniem drzwiami. Przyznam, że zaczyna mnie to trochę przerażać. Czasem też łatwo wpada w agresję. Np. gdzieś idziemy na zakupy ja chcę zajść jeszcze do jednego sklepu a on już chce wracać, wtedy potrafi bardzo się zdenerować i nie zważając na to, że jesteśmy w miejscu publicznym krzyczeć. Osttanio także mocno szarpnął mnie za rękę. Zabolało. Czy mam się czym przejmować ? Czy te napady mogą stawać się coraz gorsze i mniej kontrolowane ? Co robić ? Bardzo się kochamy i chcę z nim być.

Kalissima, 24 lata
Alicja Antczak
image description

Ekspert:

Liczba porad: 1

Ogolna ocena porad:

image description

Sport jest dobry dla rozładowania emocji.

Ocena artykułu:

Ocena: 0.0/5 (0 oceniających)

Witam
Przede wszystkim proszę pamiętać o tym, że nikt nie ma prawa stosować agresji i przemocy wobec Pani. Takie napady złości chłopaka mogą w przyszłości wpłynąć na Pani psychikę i poważnie ją obciążyć. Dlatego proszę też zadbać o siebie w tej sytuacji. Jesli chodzi o Pani chłopaka to wydaje mi się, że przyczyną takich napadów agresji może być nieumiejętność radzenia sobie z emocjami oraz nagromadzone problemy i stres. Chłopak powinien udać się do psychologa lub zapisać się na kurs zastępowania agresji, na którym nauczy się jak wyrażać emocje aby nie ranić innych. W takich sytuacjach pomocna jest również aktywność fizyczna.Każdy rodzaj sportu, który sprawia przyjemność jest dobry na spożytkowanie negatywnych emocji.

Nasze komentarze

Gość ~ 2012-09-27 18:58:00

Mój mąż też ma taki charakter właśnie choleryczny. Ale to się tylko pogłębia. Więc działaj dziewczyno, bo u nas też na początku była agresja słowna, a potem od słowa do słowa mnie pierwszy raz pobił ! Także od razu coś z tym rób, a nie jak ja głupia wierzyłam, że się zmieni, tłumaczyłam sobie pogodą, szefem, problemami w pracy. To idzie tylko coraz gorzej. Dziś jestem na ścieżce rozwodowej i jestem ofiarą licznych pobić.

Gość ~ 2012-09-28 02:31:10

Myślę, że te sygnały są bardzo niepokojące i w żadnym wypadku nie można ich zbagatelizować. Nie od dziś wiadomo, że przemoc domowa, która występuje po ślubie, jest możliwa do przewidzenia, a świadczą o tym właśnie takie sytuacje jak opisujesz.

Gość ~ 2012-09-29 21:53:46

Dziewczyno odpuść sobie tego chłopaka. Szkoda Twojego zdrowia ! Później będzie już tylko gorzej. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz mieć tak na co dzień, czy chcesz, aby Twoje dzieci rosły w takiej atmosferze> Ciesz się, że widzisz to już teraz i uciekaj jak najdalej... Miłość szybko się ulatnia, gdy doświadczasz takiego zachowania partnera

uciekaj ~ 2013-11-12 21:21:23

dziewczyno..to facet pozbawiony godnosci,nie nauczony jak postepowac z kobieta. zakoncz ten zwiazek bo od małego urosnie do duzego... az wkoncu bd zapozno...lepiej zapobiegac niz po tem załowac... jesli ci na nim zalezy i go kochasz...to porozmawiaj z nim i stanowczo powiedz NIE!!!jesli nic to nie da odejdz!!!

niewiarygonde ~ 2013-11-12 21:24:05

jesli nie chcesz byc ofiara przemocy,przerwij to teraz nim bedzie zapozno!!! jesli juz teraz sie tak dzieje to sa sygnały ze moze byc tylko gorzej!!! nie badz nastepna kobieta ktora na to przyzwala

winny ~ 2013-12-03 12:39:20

też często postępowalem tak jak twój chłopak +zdradzał po kryjomu i oczekiwałem jeśli ma emocje może być tak ze ma naluk papierosy alkohol nark... jak zawsze w rozmowach broniąc się bądź zgadzając się z czymś musiałem postawić na swoim proponuje by później nie żałować ze to przerodziła się w coś gorszego udać się razem do psychologa Gratuluję panom sugerujacym (zostaw go) problemy się rozwiązuje a nie je zostawia kłamie i procesor czasem tez sie przegrzewaja my wszyscy nasze umysły to nie procesory

motylek ~ 2014-02-10 22:10:32

Znam to wszystko z kas . Moj maz stale krzyczy wyzywa mnie od szmat dziwek i tym podobnych a gdy wypije to nawet potrafi podniesc na mnie reke i najgorsze jest to ze dziecko na to patrzy . Tylko klutnie i ponizanie mnie zero milego slowa, przytulenia . Mam juz tego dosc i nie wiem co robic brak odwagiby odejsc . Jestem zalamana nie wiem juz nawet jak plakac czemu ja za jakie grzechy za to ze zawsze ma poprane posprzatane za moja dobroc . Pomuzcie bo sie wykoncze

echh ~ 2014-09-24 20:35:14

Łatwo jest powiedzieć, że trzeba ustalać zasady, porozmawiać, itd... tak naprawdę z takim osobnikiem nie da się rozmawiać, a wytyczone granice ma w nosie. Czasem ratuje nieodzywanie się do niego, dzień, dwa ... do następnego razu. Ale trzeba się szanować, jak się raz w pysk (!) dostanie, to o raz za dużo. Prawda jest taka, że dzisiaj wielu mężczyzn jest źle wychowanych, przez swoje matki władczynie!!!

łezka ~ 2014-10-16 15:09:39

Zawsze powtarzałam że nie dam się uderzyć a jednak....nieraz źle lokujemy uczucia a później miłość przeplata się z nienawiścią i pytaniem co dalej. Faktycznie najłatwiej powiedzieć "odejdź" tylko jak to zrobić gdy rozsądek mówi jedno a serce co innego. Od dwóch lat jestem w związku na początku nic nie wskazywało że i ja będę miała problem aż do dnia, w którym podniósł na mnie rękę Przepraszał zaklinał że to pierwszy i ostatni raz a trwa to do tej pory-ciągłe kłótnie awantury wybuchy agresji praktycznie bez przyczyny. Po tym pierwszym razie pojawiła się żaróweczka że jeśli raz tak zrobił to postąpi tak i kolejny raz i fakt nie myliłam się. Pisząc te słowa sama zastanawiam się jak rozwiązać ten problem ale w moim przypadku zaszło to wszystko zbyt daleko bo mimo że zwykle po tym jak mnie uderzył szybko się godziliśmy to wczorajsze złapanie za szyję i szarpanie mną chyba coś we mnie przełamało. Do tej pory na spokojnie gdy opadły emocje próbowałam rozmawiać że tak być nie może że takie zachowanie do niczego nie prowadzi itp.ale zwykle narzeczony tłumaczył że go poniosło że powiedziałam za dużo że był poddenerwowany-generalnie wykręty i zwalanie winy na mnie. Tym razem powiedziałam DOŚĆ bo na myśl o nim zamiast się uśmiechać płaczę Po prostu może dotarło do mnie że niczego już nie da się naprawić bo tym co używają przemocy czy to słownej czy fizycznej jest tak wygodnie-wyżyć się i mieć wszystko w d...nie patrząc na ból drugiej osoby...... smutek po rozstaniu będzie trwał długo ale nie tyle ile strach i łzy jeśli zgodzimy się na pozostanie w takim związku

smutnaA ~ 2014-11-13 19:22:39

no właśnie...kocham...kochałam...teraz mam metlik w głowie i nie wiem co czuje... znamy sie ponad rok, od 3 ms zamieszkalismy razem.od poczatku nasz zwiazek nie nalezal do przecietnych, bo on byl w trakcie rozwodu i chociaz walczylam ze soba aby sie nie zakochac to nie udalo sie.chcielismy siebie coraz wiecej i wiecej.z kazdym slowem, z kazda rozmowa, z kazdym spotkaniem bylismy sobie coraz bardziej bliżsi i idealnie do siebie pasujacy.walczylam o niego jak lwica, bo cala moja rodzina i znajomi nie byli zadowoleni z naszego zwiazku.jednak wierzylismy,ze jesli to MY pokazemy im jak sie kochamy to uwierza,zobacza nasze szczescie. i tak powoli bylo.to istna bajka...ja ksiezniczka, on moj ksiaze..pelnia szczescia i milosci. ale w tej idealnej sielance zaczely pojawiac sie jakies braki, luki..od momentu uzyskania rozwodu on zmienil sie.zmienil swoje podejscie do mnie.rozmawialismy o tym dlaczego tak jest, co czuje.mowil,ze to swieze, ze mnie kocha, potrzebuje.realizowalismy wiec dalej swoje plany i marzenia, wspolne wakacje, mieszkanie. dzien przed przeprowadzka doszlo do strasznej klotni, w ktorej on wyzywal mnie od najgorszych,szarpalismy sie...nie rozumialam..nie przeprosil...to ja staralam sie zalagodzic sytuacje..powoli, stopniowo wracala "normalnosc" ale to juz nie bylo to samo co kiedys...stawal sie oschly,niemily,opryskliwy,docinal mi,czesto sie unosil,male rzeczy wyprowadzaly go z rownowagi...robilam wszystko,zeby bylo dobrze,starałam sie na kazdym kroku..jednak z czasem zamiast lepiej bylo coraz gorzej..chociaz mowil,ze nigdy nie powtorzy sie taka klotnia,nie dotrzymal slowa,az do wczoraj...siedzielismy przy stole,on przed komputerem a ja ze lzami w oczach pytalam dlaczego tak jest,po raz kolejny probowalam porozmawiac o naszym zwiazku..w pewnym momencie on do mnie zamknij ten ryj,ja na to nie.a on wstal zlapal mnie za ramiona i zaciagnal do drugiego pokoju i rzucil na lozko,plakalam, mowilam ze boli,co on robi, jak mnie traktuje..zaczal sie ubierac i wychodzic z domu.chcialam go zatrzymac,przytulilam sie,znow mnie odepchnal i przepychal,lezalam na podlodze..wyszedl a ja zostalam z placzem i strachem...wrocil i kazal sie wyprowadzic do konca tygodnia..nie chcial spac ze mna i zabral cala posciel a mi zostawil puste lozko,chcialam polozyc sie z nim i spokojnie odpoczac..i sie zaczelo znowu...wszelkie proby polozenia sie spac konczyly sie odepchnieciem.znow zaczal mnie szarpac i przepychal do drugiego pokoju, wyzywal..zostaly tylko sine rece...rano spakowalam sie i wyprowadzilam...kochalam go jak nikogo na swiecie...a teraz?..zal...bol...smutek...rozczarowanie...

mmal ~ 2014-11-17 22:25:24

smutnaA Chyba mam to samo. Zakaochanie, szał, zachwyt, ze istnieje ktoś tak cudowny i podobny do mnie. Jestem po rozwodzie (alkoholik) i uwierzyłam, ze szczęście mnie spotkało, bo ja już nie szukałam partnera. I po zaręczynach pierwszy atak. Znajomi bedacy na imprezie wyszli w szoku a ja zostałam sama i nie wiedziałam gdzie uciekać. Przeprosił, błagł, leżał krzyżem na podłodze, ale coś bezpowrtonie we mnie pękło. Jednak przebaczyłam , zamieszkaliśmy razem i znowu sie zaczęło - co 2 tyg. Wkurza sie o wszystko, bo ja coś powiedziała, bo polityka, itp. Wykręca mi ręce, pluje na mnie i wyzywa. Potem mowi, ze to moja wina, ze ja cos powiedziałam, a ja jak głupia mu wierze, bo przeciez taki BYŁ wspaniały. Teraz nie umiem z nim zerwać, bo zastrasza mnie. Rozmawiamy, tłumacze mu, ze tak nie moze być, ze sie go boje, a on twierdzi, ze jestem tchórzem i mam zaniżona samoocenę. WIęc pracuje nad sobą, ale mam totalny mętlik. Tak nie można żyć. To jest rujnowanie drugiego człowieka. Samotność jest obrzydliwa, ale jest piękniejsza i bezpieczniejsza i daje nadzieje. A taki toksyczny związek jest niby cudny, ale częściej staje sie koszmarem. I ten lęk, ze znowu coś powiem nie tak, albo, ze w pracy coś sie wydarzy. Szok.

megi ~ 2014-11-25 18:25:02

wiem cos o tym.....

kuulka ~ 2014-11-26 20:07:27

Mój chłopak jest cholerykiem, wiem ze sama nie mam łatwego charakteru, ale jego wybuchy krzyku doprowadzaja mnie do szalu. Jak wszystko jest dobrze to wiadomo jest ok. ale a to coś zrobię, powiem nie tak jak on by chciał to zaraz jest jedna wielka awantura. Próbuję nieraz nasz konflikt załagodzić ale nic wtedy do niego nie dociera. Uroił sobie, że go oszukuję, że mi na nim nie zależy, że się nie staram, że na wszystko znajduję wymówkę i ma do mnie o to wieczne pretensje. Zarzuca mi, że traktuje go jak śmiecia i szmate gdzie ja w przeciwienstwie do niego nikomu nie ubliżam. Od czasu do czasu mówi mi, że powinnam sobie znależć kogoś innego bo i tak z tego nic nie będzie, a kiedy juz nie mam do niego sił mówie, że chce odejść bo mam dość tracenia nerwów i wysłuchiwania jaka to ja nie jestem zła, wtedy on szantażuje mnie psychicznie ze nie ma po co życ, że jego życie nie ma sensu i ze mnie nie zostawi bo ma tylko mnie i kocha ponad życie i póżniej tylko przeprasza. Dzisiaj dostał ostatnią szanse ...

emka ~ 2015-01-25 16:50:26

Mam to samo.jesteśmy 40 lat po ślubie.Zdarzały mu sie wybuchy agresji,ale nie takie jak obecnie.doszło do tego ,że ubliża mii.Za wszystko obwinia mnie . O wizycie u lekarza nie chce słyszećDostał ostatnią szansę.Czekam na przeprosiny.

koko ~ 2015-02-15 13:40:39

Czytam wasze komentarze i widzę że ja mam podobnie . U mnie doszła choroba myslalam ze to cos zmieni :-):-)Nauczylam się żyć ale co to za życie , nie ludze się tym ze na chwilke się zmienia jest miły a po chwili pokaże cale swoje oblicze .Uciekaj Kalissima jak najdalej od takiego czlowieka.

Jaskółka ~ 2015-02-26 16:27:02

Trzeba od takiego człowieka wiać jak najszybciej.Kiedy mój chłopak po paru miesiącach znajomości,(oczywiscie był wówczas czuły i kochający)zaczał mnie szarpać,sciskac mi ramię i krzyczeć w naprawdę błahej sprawie to zaraz mnie to zastanowiło.Co on robi,co sie dzieje.Przez parę dni sie nie widywaliśmy i zrozumiałam co mnie czekałoby dalej.Podobne przypadki znałam z opowiesci znajomych i wiedziałam jak moze być dalej.Rozstalismy się.On przepraszał lecz ja nie dałam sie nabrać na te czułe słówka.Wiedziałam,ze sytuacja sie powtórzy,ze potem moze uderzyć,ze będzie bił.Długo sie maskował .Dowiedziałam sie po jakims czasie,ze poprzednia swoja kobiete pobił ,trafiła do szpitala,rozstali się.Nie czekajcie aż będzie dramatycznie.Pierwsze objawy niekontrolowanej agresji są niepokojące i pokazuja co będzie potem.Zawsze jest tak samo:krzyk,wyzwiska,bicie,gwałty.

Ka. ~ 2015-03-13 22:28:34

Mój cham nawet nie przeprasza. 2 miesiące tamu mnie opluł w kłotni. Napluł mi w twarz. Mam wrażenie, że chyba chciał uderzyć ale w ostatnieij chwili się powstrzymał - więc opluł, żeby rację udowodnić. Rzygać mi się chce jak na bydlaka patrzę. Od tych 2 miesięcy cały czas choruję. Narazie są to tylko przęziębienia, gorączki, bóle głowy, senność czy gwałtowne skoki ciśnienia ale nie wiem w co się to może przerodzić skoro on wiecznie się drze, o każde niepowodzenie mnie obwinia i uważa, zę jestem nikim. I tutaj paradoks: :) - ja zarabiam więcej niż on, jestem po studiach (mgr) - on po "zecie" i wieczorowym technikum bez matury i ja rozmawiam z ludźmi a on tylko się drze - bez względu na wiek, stanowisko czy powiązania rodzinne. Wstyd mi, żedałam się omotać uczuciowo takiemu prostakowi i chamowi. Nie mogę sobie wręcz tego darować. Mamy dziecko, 5-cio letnia córeczka widziała jak"tatuś" mamę opluł. Wpadła w histerie. Płakała i biła go. jemu sie wydaje, że im głośniej krzyknie (nawet na moją mamę) tym bardziej racja jest po jego stronie. Moja rodzina jest kulturalna i raczej z nim nie rozmawia (bo i po co), żeby się nie kłócić. Koledzy się od niego odwrócili (on uważa, że to przeze mnie :) ) a Ci co zostali oko przymykają ze wzgłedu na rzadkie widzenia się. Zdecydowałam się rozstać bo mam 33 lata i chcę być szczęśliwa z moim dzieckiem a nie truć się z nic nie wartym chamem i prostakiem. Nigdzie wyjść nie można bo wstyd za takiego durnia co się drze na każdego i za byle co. Nie ufam mu, nie kocham go. Nie życzę mu źle ale jest mi tylko kulą u nogi. Oddam mu wszystko oprócz dziecka byle tylko się wyniósł z mojego życia -niestety on mimo swojego chamstwa i świadomości o złym traktowaniu mnie i ludzi trzyma sięmnie rękami i nogami.

sole ~ 2015-03-13 23:33:19

w kazdym z nas jest i ciemna strona i jasna /pomiedzy szarosc. cale zycie mamy wybor ktora ze swoich stron uaktywnimy. nic nas nie usprawiedliwia w slepym pedzie w sobie ku zlu. mamy obowiazek pracować nad soba dla siebie i dla swiata ktory nas otacza. wszyscy mamy nad czym i chwala tym co taki robia i innym wskazują droge. tacy ludzie sa warci by z nimi przebywac. tych co sobie odpuscili nalezy tez sobie odpuscic. a nie na sile sie z nimi meczyc i narzekac, ze się z nimi jest. swiat jest pelen ludzi a my mamy obowiazek bycia szczesliwymi by dawac szczescie innym. jakie szczescie moze dac ktos meczacy sie w zwiazku, bo jego partner woli byc Bezmyslnym Piewca Ciemnosci? i zawsze to bedzie to nasza wina, ze sie na to godzimy i tracimy energie na bezsensowne walki, smutki i pustke w sercu. trzeba sie obudzic - zycie ucieka!

karolina1983 ~ 2015-03-28 14:47:12

Ja jestem mężatka 5 lat i jest coraz gorzej na poczatku było super wielka miłość .ale teraz mój mąż traktuje mnie jak śmiecia przed ślubem mieszkałam z mama to on kupił mieszkanie od początku kiedy z nim zamieszkałam to on nas utrzymuje mamy 4 letniego synka Kubusia teraz po 5 latach małżeństwa potrafi wypominać mi że nic nie miałam że nic sobą nie przedstawiam że mieszkam u niego i jakmi sie nie podoba to mogę sie wynosić zenie mam szkoły chociaz mam wyższe wykształcenie od niego poniewiera mnie ubliza jeżeli tylko o co kolwiek zwrócę mu uwge nie szanuje mojej rodziny wogóle swojej tez wypomina ze pracuje na mnie chociaz wie ze musze z dzieckiem siedziec w domu narazie bo nie ma isę nim kto zając co robic czy jest szansa że sie zmieni?

magda ~ 2015-04-30 19:49:39

Byłam w takim związku rok, poczatkowo idylla -wielka miłość ze sniadaniem do łóżka,póżniej podejrzenia o zdradę,wmawianie jej, rekoczyny, mieszkanie całe we krwi, mojej krwi .Byłam rozbita, ponieważ kochałam.Bardzo się wahałam, ale gdy usiłował rzucić kryształowa popielnicą w moja córke- podjęłam ostateczną decyzję.Żałowałam, rozpaczałam przez miesiąc, ale to tylko miesiac.Wiem jednak, że to była moja najlepsza decyzja w życiu.Zrozumiałam, że wtedy kochałam jego, ale zupełnie nie kochałam siebie. To był wielki bład.Mineło już wiele lat i nie załuję tego rozstania.Wystarczy trochę odwagi!!

Takasama ~ 2015-07-07 00:29:30

Mam koszmar w domu jesteśmy 6 miesięcy razem już jego znajomi na początku znajomości mowili że to wariat ale ja go znałam z innej strony. Teraz już nie.Wpada w ataki krzyku bez powodu, przerwa każdemu uwielbia słuchać swojego głosu i wywodów, na każdy temat ma odpowiedź swoją i najlepszą. Wszystko robi super - takie ma o sobie mniemanie. Nie wiadomo kiedy I z jakiego powodu wybuchnie. Coś co przedchwilą sprawiało że był w dobry nastroju za minute w doprowadza go do szału. Ja nie mogę powiedzieć nic negatywnego nawet ze ja jestem zmęczona. Boję się włączyć pranie albo zmywarkę.Bo za dużo proszku albo szklanka nie tak. Krzyczy wszędzie w restauracji, w domu w nocy, w samochodzie na zakupach, wszędzie. Ja jestem dla niego nikim. Przepraszam za literówki ale piszę z komórki zeby go nie obudzić.

Wykończona ~ 2015-10-22 10:07:19

Witam ... Doskonale Was rozumiem .. mam dokładnie to samo ... jestem z moim facetem od 3 lat od 2 lat mieszkamy razem ... Nasz Związek od początku był dość burzliwy ,ale zawsze sobie tłumaczyłam jego nerwy ,wybuchy ,wyzwiska,oskarżenia (np o zdrady ) tym ,ze ma problemy i nie radzi sobie z nimi ... Głupio myślałam ,ze jeśli zamieszkamy razem coś się zmieni .... FAKT - ZMIENIŁO SIĘ .... ale na gorsze ... Jego Agresja doprowadza mnie do szału ... Nie potrafię już z nim normalnie rozmawiać ! Bo wiem ,że każda rozmowa i każde moje słowo które mu nie przypadnie do gustu skończy się kolejną Aferą popychaniem i wyzwiskami .... Nie wiem co mam dalej robić .. Z jednej strony zależy mi na nim...wiele razem przeżyliśmy ...A z drugiej strony .. co to jest za życie skoro zamiast być lepiej jest tylko gorzej ... A co będzie za kolejne 3 lata ... :/ Nawet nie chce myśleć ...

kika ~ 2015-12-01 18:01:53

Wiem ze to żadna rada.... ale kto ma siłę niech ucieka od takich facetów :/ ja bylam a może jestem w takim zwiazku 12 lat.... dawalam milion szans. Kiedy byl zadowolony wszystko wyglądało pięknie. Mieliśmy wspolne pasje... oboje jesteśmy wykształceni... on bardzo majetnego domu. Ale ataki agresji i wyzwiska pojawiaja sie regularnie. Caly czas przekładalam decyzję o ślubie. Odeszlam... teraz po pól roku urabiania chce wrócić. .. mimo ze poznałam dobrego mężczyznę. .. który traktowal mnie jak facet powinien kobiete z szacunkiem. Ze mnie nic już nie będzie. .. ratujcie się jesli potraficie :/

do_bolu ~ 2015-12-13 13:03:00

Czuję się do niczego. Głupia, wciąż nie mogę się wyzbyć przekonania, że dobrocią dużo da się zrobić, choć czasem długo to trwa... Mój facet jest agresywny głównie werbalnie. Nie jestem do tego przyzwyczajona. U mnie w domu takiego czegoś nie było. Jestem w tym związku ponad 3 lata i nie potrafię odejść, bo przestałam wiedzieć czego chcę...

Joweee ~ 2016-03-22 20:47:21

Wiesz co to nic nie da to meczenie się... Znajdź innego szkoda zdrowia twojego miałam tak samo i cieszę się że to już koniec na początku się kocha a potem już. Wygasa wszystko

Malona ~ 2016-05-04 14:44:09

Jestem z moim partnerem 4 lata. Zostawiłam dla niego męża i większość majątku. Od 10 lat, jeszcze z moim byłym starałam sie o dziecko. Podjęłam w końcu konkretne leczenie i udało się. Jestem teraz w 6 miesiącu a on traktuje mnie jak szmate, krzyczy, wyzywa i jeszcze twierdzi,że wcale mie jest agresywny i to moja wina. Jego rodzina i moja są po mojej stronie. Podjęłam decyzję o wyprowadzce. Rozmowy nic nie dają, bo on nie czuje się winny. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że będąc w upragnionej ciąży, będę tak traktowana. Pakuję już rzeczy. Jutro mam jeszcze wizytę u ginekologa, a potem wyjeżdżam. Wolę wychować dziecko sama niż z kimś takim. Jego agresja niszczy mi życie. Nie mam nic, po rozwodzie i podziale majątku zostałam tylko z autem, ale jakoś sobje poradzę. Z każdą awanturą kocham go coraz mniej, teraz juz chyba wcale.

kasia ~ 2016-05-05 14:44:29

A ja jestem juz strzepkiem nerwów....zawsze czułam się piekna wartosciowa osoba i bylam adorowana i lubiana a teraz....jestem nikim.....czuje sie tak pusta, slaba i beznadziejna ze mam ochotę uciec na koniec świata i zyc sama na bezludnej wyspie......a zaczęli sie jakies 5 lat temu.....poznalam mojego faceta na imprezie. Wtedy miała kogoś ale nie byla to milosc. I w tym nowym pięknym zakochalam sie na zabój. Mieszkaliśmy w innych miastach i każdy mial swoje życie. Ja miałam 22 lata on 23. Spotykaliśmy sie czasem i z mojej strony po kryjomu bo miała faceta....ale mój facet sie o to nie zloscil bo bardzo za mną byl.....wkoncu po roku zdecydowalam sie postawić wszystko na moja nowa milosc. Zrezygnowałam ze wszystkiego byle tylko być z nim. Odsunelam sie od znajomych, zamieszkalam sama i on przyjeżdża do mnie i praktycznie nie wychodziliśmy z lozka....bylo super, mimo ze ja wyksztalcona, z dobrego domu a on tak naprawde z niczym to nic nie miało znaczenia. Zaczelam zyc tylko dla niego. Potrzebowalam tego bo nie mam rodziców ani rodzeństwa, chciałam mię go bardzo blisko......Spotykalismy sie tak na weekend ze 4 lata....Szalona, mocna milosc do bólu. Tylko ze nagle odkrylam w jego komputerze rozmowy z innymi dziewczynami. Umawial sie z nimi na imprezy.....bylam zla no bo ja rzucilam wszystko i siedzialam w domu sama jak palec czekając na niego a on się tak zabawial. Z tej złości nawet nie miałam żalu....Myslalam ze to jego strata i ze jest głupi ze stracił taka fajna laske jak ja. Przez 4 miesiące bawilam sie super bez niego.....bylam dumna ze dalam rade....ale nagle sie odezwał, przepraszal i zalowal i ja dalam sie omotać...postanowilismy zamieszkać razem u niego w mieście....niby bylo ok.ja potem calkiem zerwalam kontakt z moim miastem. Zmieniłam prace i oprócz koleżanek z nowej byle jakiej pracy to juz nie miałam nikogo. I zaczelo sie. Od 3 lat stalam sie więźniem tego mieszkania i tego uczucia...codzienne awantury o nic. Ze jestem do niczego, ze wszyscy są fajni i zaradni a ja nie mam nic. Jestem pasożytem i zdechlabym bez niego. Jestem leniem i niczego nie potrafię. A ja tylko sprzątam i gotuje i praca i nic więcej. Nigdzie nie wychodzę, nie mam koleżanek. Kilka razy mnie pobil bo mu zwrocilam o cos uwagę. Jestem kur...dziw...szmata i słyszę to kilka razy dziennie bo nierówno lóżko pościelone bo oglądam tv bo myje włosy....i tak w kolko i w kolko. On chodzi do kolegów, dalej gafa z laskami na kompie i myśli ze nie wiem o tym....a ja się boje mu to powiedzieć. Wszystkiego sie boje. Juz nawet się malo odzywam. Co nie powiem jest zle. Bo jestem zaraz glupia, przeze mnie nic nie mamy, jestem biedna i nic nigdy nie osiagnelam i juz tak zostanie. Dodam ze na dom daje polowe na rachunki i tyle ile mogę. Na nic poza tym mnie nie stac bo mam wyplate jak każdy w moim miescie i nic na to nie poradzę. Ciągle szukam lepszej pracy ale wszędzie jest tak samo....nie mam sily juz sobie nie radze. I najgorsze jest to ze ja naprawde nie mam gdzie pójść. Nie mam rodziny ani pieniędzy by zamieszkać sama......i zyje w tej wegetacji ciągle poniżana, dolowana. Ciągle smutna, przybita, zamknieta w sobie. Patrzę na niego i go kocham za to jak szalenczo zakochana w nim bylam......i jej mi teraz tak obcy jak najgorszy wróg i ja się czuje jego wrogiem. Ciągle mi powtarza ze jestem dla niego nikim i obca i wszystkie dziewczyny jego kolegów są kimś i maja wszystko a ja jestem tylko strupem na jego dupie i ze przyczepilam sie do niego jak wesz i zniszczylam mu życie i zaluje ze wogole mnie poznal. Czasem mów ze tak nie myśli i gada tak w nerwach tylko ze za 10 minut mówi tak od poczatku. Nie uważa ze robi zle. Wszystko to moja wina bo jakbym byla zaradna i madra to byśmy mieli wszystko a tak to najlepiej jakbym sie wyprowadzila ale przeciez takie zero jak ja to zginie sama......miglabym pisac tak w nieskończoność ale juz serce mi pęka. Nie wiem skąd mam sile żeby nadal zyc......I wiem ze to juz nie zmieni sie nigdy. Zawsze juz będę nieszczesliwa. Będzie tylko go też gorzej. Czuje sie jak w jakimś koszmarze!

Justyna ~ 2016-06-08 19:24:28

Mój facet to ostatni prostak, jesteśmy ze sobą ponad 4lata. . Traktuje mnie jak śmiecia. . On pan mgr- ja zwykły sprzedawca. . Ze średnim wykształceniem. . Mieszkam z nim od dwóch lat. . Nie szanuje mnie pod żadnym tego słowa znaczeniem. . W napadach złości wyzwa mnie od różnych. . Szmat itd. . Wyrzucił mnie o 5 rano z domu. . I błąkalam się do wieczora na ulicy. .

Sylwia ~ 2016-06-24 01:06:25

Hej jak tak czytam to wszystko czuje ze nie jestem sama. Ok więc jesteśmy razem 6 lat tzn razem ale nie mieszkaliśmy nigdy bo on nie chciał jeszcze nie teraz itd gadanie... dziś ja mam 25 lat on 27 zaszlam w ciążę jestem w 4 miesiącu mama zostawia mi mieszkanie on ma się wprowadzić ale odwleka jeszcze trochę bądź narazie z mamą bo ja pracuje a jak coś się stanie itd. A mama też pracuję więc i tak jestem sama do 15. Ma dni że jest super zaczął pomagać mi finansowo daje mi kasę bo wie że nie mam w tej chwili jak zarobić itd ciąża nikt nie chce mnie do pracy w ciąży byłam rozmawiałam. Zawsze był nerwowy potrafił na środku ulicy jak jakieś auto zjechało mu drogę wysiąść wyzwac człowieka a i nawet uderzyć jak ktoś mu od pyskowal ale teraz jest szał drze się ciągle w samochodzie na ludzi. Nie tak jak kiedyś rzadziej teraz non stop ja mam lek strach agresję nie patrzy że jestem w ciąży że może być problem nie kontroluje emocji zero!!! Mało tego przejdzmy do konkretów przychodzi do mnie po pracy kładzie się na łóżku i włącza grę w swoim telefonie a ja mam potrzebę rozmowy kontaktu normalności a on ale o co ci chodzi kurwa nie mam nawet czasu dla siebie po robocie daj mi spokój jadę do domu mam dość zawsze mnie wkurwisz zawsze. To jego słowa kiedy mówię mu żeby odłożył i skończył grę. Ostatnio nawet się nie spodziewam obojętnie co powiem drze się wybucha robi wstyd moja matka słyszy na ulicy ludzie słyszą ja czuję się winna u niego w domu rodzice słyszą ale nikt z rodziców nic mu nie mówi wola się nie wtrącać. Mało tego są dni że jest super ze o co go nie poproszę przywiezie mi jedzenie picie itd ale są dni że jest katastrofa dwa dni ok na 3 darcie ryja. Bo jak inaczej to nazwać kiedy ja mowie słuchaj usiądź pogadamy to on krzyczy nieee! !! Dosyć tego nara i idzie w cholera nie odzywa się dwa trzy dni . Nigdy mnie nie przeprosił nigdy. :( co ja mam robić tak się boję samotności mama i tak się wyprowadzi będę sama z niemowlakiem :( i kotem tak bardzo się boję ale wiem ze powinnam uciec bo jest gorzej... chodzę do psychologa nie wiem co robić. Dziś mu k Powiedziałam że ma nerwice na sto procent żeby poszedł się leczyć a on ze z tym mu jest dobrze. Manipuluje mną jak cholera że wszystko moja wina ze robie to źle i to i za każdym razem w awanturze mówi może się rozstanmy tak będzie lepiej a ja kopie wtedy ok ale już nie wracaj nigdy! Wychodzi i później dzwoni i jak gdyby nigdy nic. Mało tego jak zaszłam w ciążę chciałam wesele ślub a on zaznaczył mi i reszcie że nigdy nie weźmie z nikim ślubu że on tak sobie wmowil od dziecka i koniec i nikt tego nie zmieni że chce mieć dzieci kobietę dom ale nie ślub. .. co robić :(

Sylwia ~ 2016-06-24 01:10:43

Moja poprzednia wypowiedz źle napisałam nie kopie tylko mówię mialobyc pozdrawiam

ola ~ 2016-07-03 00:19:24

Pomocy...potrzebuje kontaktu z jakas osoba z podobnymi problemami co powyzej ...moj nr whats app + 49 1515 8822071 .......

ola ~ 2016-07-03 00:25:20

Normalnie niby nic ale czasem to juz nie wytrzymuje...musze z kims pogadac..a nie chce opisac wszystkiego na forum...nikt mnie nie bije co prawda ale czasem wyzywa albo wysmiewa a dzis poszarpuje...to boli zwlaszcza ze corka (moja)tez to przezywa.I to wszystko tylko po alkoholu...normalnie to by mnie na rekach nosil....boje sie...ale kocham bardzo .....mieszkam w Niemczech...nie tak latwo sie spakowac z dzieckiem w gimnazjum i wrocic......jest ktos w podobnej sytuacji?Chociaz popisac troche ....pomocy

ola ~ 2016-07-03 00:29:32

+49 1515 8822071 Ola napiszcie jutro blagam mam whats app...

ola ~ 2016-07-03 00:31:19

Jesli ktoras z was czuje sie samotna i chce pogadac to piszcie....ja tu nie mam z kim sie podzielic takimi problemami a tez wlasnie je mam od pewnego czasu....pozdrawiam Was .Ola

misiek ~ 2016-07-04 13:56:37

u mnie jest coraz gorzej facet krzyczy coraz czesciej z byle powodu przeraza mnie to; mamy termin slubu on mysli tylko o swoich marzeniach nic sie dla niego nie liczy ciagle zwala na mnie wine co robic czasem wole milczec a w nocy nie spi i placze

Aleksandra ~ 2016-07-04 15:19:06

Hejo temat nieaktualny....problemy byly faktycznie ale ...prosze moderatora o usuniecie wpisu i nic

Ola ~ 2016-07-04 15:28:33

CZY JEST TU DO CHOLERY JASNEJ JAKIS MODERATOR KTORY MOZE MI USUNAC MOJE POSTY W KTORYCH OMYLKOWO PODALAM NIE TEN NR KTORY MIAL BYC ??? NAWET SKASOWAC NIE MOZNA POSTA....LUDZIE...MAM DOSC SWOICH PROBLEMOW A TU DOSZLY MI KOLEJNE PRZEZ TO ....

Ewela ~ 2017-02-07 23:02:59

:(

saRna ~ 2017-04-17 12:03:25

Witajcie..przeczytałam wszystkie wpisy,dziękuje ze sie podzieliłyscie swoimi problemami....ja trwam w związku z furiatem 19 lat,miałam złudzenia jak Wy i myślałam ze sie zmieni ,bo mnie kocha....nic z tego,poważnie myśle o rozwodzie i to od dłuższego czasu....chyba wreszcie dojrzałam do tej decyzji....od jakiegoś czasu nie ma między nami współżycia,bo dotyk boli....nie ma wiec juz prawie nic.... a tez miało być pięknie:):) samo zycie....ostatnia furia była 2 godz. temu,po której teraz leży przed tv bo jest wyczerpany...a ja po prochach na nadciśnienie tętnicze i bóle głowy....jedynym plusem jest cisza w domu....

niepewność ~ 2017-05-25 21:39:10

Witam, chodzę z moim chłopakiem juz 2 lata. Mój chłopak jest bardzo nerwowy często miewa wybuchy złości. Gdy zaczynamy prowadzić ważną rozmowę robi się bardzo nerwowy , jeżeli nie jest po jego myśli zaczyna wrzeszczeć. Mój ukochany pali papierosy zastanawia mnie czy czasem to nie jest powodem tej agresji?

niepewność ~ 2017-05-25 21:39:39

Witam, chodzę z moim chłopakiem juz 2 lata. Mój chłopak jest bardzo nerwowy często miewa wybuchy złości. Gdy zaczynamy prowadzić ważną rozmowę robi się bardzo nerwowy , jeżeli nie jest po jego myśli zaczyna wrzeszczeć. Mój ukochany pali papierosy zastanawia mnie czy czasem to nie jest powodem tej agresji?

... ~ 2017-07-04 15:24:41

Mój chłopk dziś zrobił mi poranną pobódkę awanturką, zwyzwał mnie od szmat, kazał mi spierdalać nie wytrzymalam wstalam uderzyłam go w twarz, on nie pozostajac mi obojetny zacza mnie popychac rzucać na łóżko, ogólnie wielka awantura wybuchło coś we mnie powiedziałam że odchodze po czym on postanowił że jego życie bezemnie nie ma sensu, wzią nóż postanowił podciąć sobie żyły. Strasznie wstyd mi w domu, wszyscy słyszli to co się działo.

dfferger ~ 2017-07-04 15:24:55

Mój chłopk dziś zrobił mi poranną pobódkę awanturką, zwyzwał mnie od szmat, kazał mi spierdalać nie wytrzymalam wstalam uderzyłam go w twarz, on nie pozostajac mi obojetny zacza mnie popychac rzucać na łóżko, ogólnie wielka awantura wybuchło coś we mnie powiedziałam że odchodze po czym on postanowił że jego życie bezemnie nie ma sensu, wzią nóż postanowił podciąć sobie żyły. Strasznie wstyd mi w domu, wszyscy słyszli to co się działo.

Anna ~ 2017-07-18 10:50:06

Boże drogi, co Wy kobiety przeżywacie? Włosy dęba stają. Ja narzekam, ale to nic w porównaniu z tym, co tu czytam. Mój też jest agresywny. Kochałam go bardzo. W zeszłym tygodniu się wyprowadził. Powierzam to wszystko Bogu i czekam. Widzę, że nie jestem sama z takimi problemami. Pozdrawiam wszystkie udręczone kobiety. Pamiętajcie, że jest ktoś niewidzialny, kto Was kocha-to Jezus. Zaufajcie mu...

Katrina ~ 2017-07-22 22:57:09

Witam jestem mężatko 10 lat bije wyzywa przy dzieciach mieszka umnie

benia ~ 2017-07-25 13:27:40

On spowodował, że się zatrzymałam, że przestałam być pewna siebie. Wszystko jest ok, ale kiedy się zdenerwuje... Popycha, rzuca o łóżko. Nauczył się bardzo - robi tak, że nie ma siniaków ale boli jak cholera. Boję się każdej rozmowy - mówię tak, jak on chce. Straciłam swoje zdanie a to jeszcze gorsze, bo wtedy on się bardziej denerwuje. Wtedy powtarza, że go blokuje, wyzywa, powtarza że się zabije, bo ja go doprowadzam do tego. A gdy się zdenerwuje to twierdzi, że na siebie ale to mi się dostaje. Z nerwów dostaję ataków bólu głowy. Na co dzień wszystko ok, do momentu, gdy mu się nie spodoba. Nie myślałam, że mnie to spotka, że dam się tak. Były oznaki, gdy pierwszy raz to się stało trzeba było uciekać. Ostrzegali mnie. Wpakowałam się po uszy. Nie mogę mieć dzieci, by nie stał się cud.

Gosia ~ 2017-08-06 16:08:57

A ja doszlam do wniosku ze meszczyzni tacy po prostu sa. Ich sila wcheci dominacji zakrawajaca na despotyzm jest anormalna a z drugiej strony wynika z ich natury i na tym polega ich prymitywna plec. I moga sie tu odzywac panowie....z jaka kolezanka nie rozmawiam to jak w szablonie te same texty a i czesto zachowania w mniejszym lub wiekszym stopniu. Kropka. Koniec

Dodaj swój komentarz

47 komentarzy